Adoptuj Agripina
Mieszaniec · Nieznane · Szczęszyk · 9 miesiące
Agripina przybyła do nas w przerażającym stanie. Nazwaliśmy ją Agripiną, myśląc o „La Vulturi”, ponieważ jest walką i symbolem wytrzymałości. Agripina została znaleziona w tym przerażającym stanie w wiosce w powiecie Prahova. Nie mogliśmy pozostać obojętni, gdy proszono nas o pomoc. Nie znamy dokładnie tego, co się z nią stało, ale wiemy, że mamy psa pokazującego dwa oblicza tej samej monety – monetę traumatyczną. Jedno oblicze to prawie stały strach (szczególnie przed ludźmi), drugie to agresja. Wszystko, co się Agripinie przytrafiło, było jasne: jedna lub więcej osób ją skrzywdziło. A by coś dobra się stało, potrzebowała naszej cierpliwości i serdeczności. Robert, zwłaszcza – nasz szkoleniowiec psów, który odwiedza psy trzy razy w tygodniu – był gotowy pomóc jej. Podobnie Anca, nasza weterynarz, była gotowa ją uzdrowić i przekształcić Agripinę w prawdziwą księżniczkę. Agripina cierpiała na ogólne postacie choroby pasożytniczej, charakteryzowanej przez rozległe uszkodzenia praktycznie na całym jej ciele, komiczny, grudki sępkowe, pączki, łupież, alopecję, obrzęk i ból w łapach. Leczenie miało być długoterminowe i składało się z leków przeciwświądowych, antybiotyków, leków przeciwgrzybiczych, immunoterapii, suplementów witaminowych dla skóry i sierści, roztworów i szamponów oraz diety hypoalergicznej. Leczenie medyczne i okres desensybilizacji Na początku nie mogliśmy nawet zbliżyć się do niej. Nawet karmienie jej było przygrodą. Zaczęliśmy używać drewnianej „małej dłoni”, by jej jeść. Po długim czasie udało nam się ją dotknąć, ale nadal miała ekstremalną wrażliwość na dotyk. Zaczęliśmy drogę do wyleczenia z pierwszego etapu – łatwiejszego – leczenia medycznego jej zdrowia. Kto wie, jakie traumy ta mała pieska przeżyła, które sprawiły, że była taka straszliwa, ale zrobiliśmy wszystko, co tylko możliwe, by udowodnić, że jesteśmy dobrzy ludzie. Nie poddaliśmy się i stopniowo zdołaliśmy. Drugi etap, desensybilizacja, był długi i trudny. Przechodziła z opieki weterynarza do trenera schroniska, Roberta. Tak robimy w programie desensybilizacji dla zagwałtownionych psów Mesagerii Speranței (Komunikatorów nadziei): pracujemy z bardzo traumatyzowanymi psami za pomocą nowoczesnych, nieszkodliwych metod, i w końcu, niezwłocznie, osiągają spektakularny postęp. Byliśmy pewni, że nasze wysiłki zostaną nagrodzone i już marzyliśmy o dniu, kiedy Agripina będzie wolno biegać po schronisku (aż do tej pory nie opuszczała kliniki), albo, dlaczego nie, szczęśliwie opuszczące swoje domowe miejsce na zawsze. Po pewnym czasie postęp Agripiny został oczywisty i spektakularny. Stopniowo zdołaliśmy podejść do ważnych kroków w jej odzyskaniu emocjonalnym. Niesamowity postęp w 9 miesięcy Od psa, który potrzebował jedzenia zostawianego metry od niej, a ona ciągle warczała, doszła do punktu, w którym mogła się uspokoić wystarczająco, by pozwolić nam głaskać jej głowę. Dotykaliśmy Agripinę palcami. Głaskaliśmy sierść, której długo nie dotykano. Nie możesz wyobrazić sobie, jak bardzo byliśmy szczęśliwi i dumni z niej! Następnie Robert podjął pierwsze kroki z nią poza schronisko i na smyczy, co było niesamowite dla nas. Nadal była bardzo strasząca, często szukając ochrony wśród krzaków czy ogrodzeń. Ale nauczyła się się relaksować z Robertem i Alexandrą. I choć nadal bała się obcych, miała już kilku przyjaciół w schronisku, którzy pozwoliła im głaskać ją – w rzadkich, generoznych momentach, nawet na brzuchu. Po dziewięciu trudnych miesiącach w schronisku Agripina poszła daleko. Wydało się symboliczne – tak jak u człowieka poród trwa dziewięć miesięcy, tak samo Agripina odrodziła się. Tak, to metafora, ale naprawdę czujemy to inaczej: dzięki naszym wspólnym wysiłkom pomogliśmy przywołać nowego psa na świat. Pies, którego nie mogliśmy nawet zbliżyć, który karmiliśmy z daleka za pomocą drewnianej ręki, przeszła najbardziej spektakularną transformację. Agripina jest gotowa „pójść do domu” Agripina zrobiła kolejny wielki krok: poszła spacer w Parku Tineretului! Było to jej pierwsze doświadczenie poza schroniskiem, a jej reakcja poruszyła nas głęboko: ciekawa, pewna siebie, szczęśliwa, odkrywając świat poza ogrodzeniami, które chroniły ją tak długo. Udało się. Po miesiącach cierpliwości, opieki i miłości Agripina całkowicie się zmieniła. Dziś Agripina to miękka, piękna, pewna siebie, delikatna pies – idealnie adoptowalna. Tak, tak jak mówiliśmy wcześniej, trzeci i ostatni krok w prawdziwym ratunku to właśnie to: znalezienie duszy ciepłej, miłej rodziny, gdzie czuje się przyjmowany i kochany. I teraz, nawet ten ostatni krok szybko się realizuje. Ostatnie kilka miesięcy, każdego weekendu Agripina odwiedzana była przez wspaniałą rodzinę, która chce jej dać nowe życie. Ta ciągłość, uwaga i bliskość dały jej konieczną dobrej pewności. Transformacja Agripiny to żywe dowód, że gdy dusza otrzymuje czas, cierpliwość i miłość, może ponownie rozkwitnąć. Agripina otrzymała nową szansę dzięki Twojej generałności. Twoje darowizny mogą pomóc nam uratować inne niewinne dusze. Dziękujemy za każdy wkład!
Czytaj oryginał (en)
Agripina arrived at us in a deplorable state We called her Agripina, thinking of “La Vulturi,” because she is a fighter and a symbol of resilience. Agripina was found in this deplorable condition in a village in Prahova County. We couldn’t remain indifferent when we were asked for help. We couldn’t know exactly what had happened to her, but we knew what we had: a dog showing two faces of the same coin – the coin of trauma. One face was almost permanent fear (especially of people), the other, aggression. Whatever had happened to Agripina, it was clear that one or more people had harmed her. And in order for good to happen, she would need our patience and affection. Robert, especially – our dog trainer who visits the dogs three times a week – was ready to help her. Likewise, Anca, our veterinarian, was ready to heal her and transform Agripina into a true princess. Agripina suffered from a generalized form of a parasitic disease, characterized by extensive lesions over almost her entire body, comedones, follicular cysts, papules, lichenification, alopecia, edema, and pain in the paws. The treatment was going to be long-term and consisted of anti-itch medication, antibiotics, antifungals, immunotherapy, vitamin supplements for skin and coat, solutions and shampoos, and a hypoallergenic diet. Medical treatments and desensitization period At first, we couldn’t get near her at all. Even feeding her was an adventure. We began using a wooden “little hand” to give her food. After a long time, we managed to touch her, but she still had an extreme sensitivity to touch. We began the road to healing with the first stage – the easier one – of medical treatments for her health. Who knows what trauma this little dog had endured that left her so afraid, but we did everything humanly possible to prove we were good people. We didn’t give up and, little by little, we succeeded. The second stage, her desensitization, was long and difficult. She transitioned from the care of the vet to the shelter’s trainer, Robert. This is what we do in the Mesagerii Speranței (Messengers of Hope) desensitization program for abused dogs: we work with highly traumatized dogs using modern, non-aggressive methods, and sooner or later, they make remarkable progress. We were confident our efforts would be rewarded and we were already dreaming of the day Agripina would roam freely through the shelter (so far she hadn’t left the clinic), or, why not, happily leave for her forever home. After a while, Agripina’s progress became obvious and spectacular. One by one, we managed to take important steps in her emotional recovery. Extraordinary progress in 9 months From a dog that needed food to be left meters away or she would growl constantly, she reached a point where she relaxed enough to let us pet her head. We touched Agripina with our fingers. We stroked the fur that hadn’t been touched in so long. You can’t imagine how happy and proud we were of her! Then, Robert took the first steps with her outside the shelter and on a leash, which was incredible for us. She was still quite scared, often seeking the protection of bushes or fences. But she learned to relax with Robert and Alexandra. And although she still feared strangers, she had already made a few friends at the shelter whom she allowed to pet her – in rare, generous moments, even on her belly. After nine hard months at the shelter, Agripina had come a long way. It felt symbolic – just like human childbirth takes nine months, so had Agripina’s rebirth. Yes, it’s a metaphor, but we truly feel that way: thanks to our combined efforts, we helped bring a new dog into the world. The dog we couldn’t even approach, who we fed from a distance using a wooden hand, underwent the most spectacular transformation. Agripina is ready to go "home" Agripina took one more huge step: she went for a walk in Tineretului Park! It was her first experience outside the shelter, and her reaction moved us deeply: curious, confident, happy to discover the world beyond the fences that had protected her for so long. We succeeded. After months of patience, care, and love, Agripina has completely transformed. Today, Agripina is a fluffy, gorgeous, confident, gentle dog – perfectly adoptable. Because yes, as we mentioned before, the third and final step in a true rescue is this: finding that soul a warm, loving family where they can feel welcomed and loved. And now, even this last step is about to happen. For several months now, every weekend, Agripina has been visited by a wonderful family determined to give her a new life. This continuity, attention, and closeness gave her the confidence she so desperately needed. Agripina’s transformation is living proof that when a soul is given time, patience, and love, it can bloom again. Agripina has been given a new chance thanks to your generosity. Your donations can help us save other innocent souls. Thank you for any contribution!
Bezpłatne konto — 10 kontaktów wliczonych
Zarejestrowane w zeszłym miesiącu






