Adoptuj Nemi
Mieszaniec · Żynkie · Dorosły · 5 lata
Wirtualnie zaadoptowany przez: Samorząd Uczniowski ZSP w Zdunach :) Na nowy dom czeka Nemi! Suczka ma około 5-6 lat i właściwie to absolutnie fenomenalny pies :) Nemi - co tu dużo pisać, ta suczka "dała nam popalić" :)) Długi czas była nieuchwytna, poruszała się na dużym terenie a my przemierzaliśmy kilometry odległości próbując ją namierzyć. Zgłaszana w jednym miejscu, była tam chwilę, po czym znajdowała się już kilka km dalej. Nie miała stałego miejsca, gdzie wracała, bądź choć kilka dni koczowała, więc założenie klatki łapki było nieskuteczne. Raz jedyny, prawie podeszła do nas, ale spłoszyła ją osoba, która wyszła akurat z posesji zagadać :) Udało się dopiero, kiedy oszczeniła się w balotach słomy, na terenie otwartej posesji. Już w ciągu kilku dni w schronisku, zmieniła diametralnie strategię i postanowiła pokazać swoje drugie oblicze - świetnego psa, z dobrą relacją z człowiekiem, dosłownie przytulającego się do pracowników. Taka cwaniara :) Nemi ma około 5–6 lat i jest suczką średniej wielkości. Ma przenikliwe, mądre spojrzenie i zrównoważony charakter. Długotrwałe radzenie sobie „na wolności” z pewnością nie było dla niej łatwe, ale nauczyło ją samodzielności i świetnego odnajdywania się w trudnych sytuacjach — i to chyba jedyny pozytyw jej dotychczasowej tułaczki. Nemi cudownie opiekuje się szczeniakami, jest w tym delikatna, czuła i chętnie wchodzi w zabawową interakcję z maluchami. Jedynym minusem jest zupełna nieznajomość smyczy, ale nad tym pracujemy :) Kontakt, TOZ Krotoszyn - 660662191, 660662171 (nie odpowiadamy na sms-y, preferujemy kontakt telefoniczny pod wskazane numery, od poniedziałku do piątku, w godz. ) Suczka ma około 5-6 lat i właściwie to absolutnie fenomenalny pies :) Nemi - co tu dużo pisać, ta suczka "dała nam popalić" :)) Długi czas była nieuchwytna, poruszała się na dużym terenie a my przemierzaliśmy kilometry odległości próbując ją namierzyć. Zgłaszana w jednym miejscu, była tam chwilę, po czym znajdowała się już kilka km dalej. Nie miała stałego miejsca, gdzie wracała, bądź choć kilka dni koczowała, więc założenie klatki łapki było nieskuteczne. Raz jedyny, prawie podeszła do nas, ale spłoszyła ją osoba, która wyszła akurat z posesji zagadać :) Udało się dopiero, kiedy oszczeniła się w balotach słomy, na terenie otwartej posesji.
Zarejestrowane 5 dni temu






