Adoptuj Stevie
Mieszaniec · Żynkie · Dorosły · 5 lata
Od wielu lat Tully żyła w zagrodzie w Rumunii razem ze swoim najlepszym przyjacielem, czekając na dzień, gdy ktoś w końcu wybierze ją po jej czasie w szpitalu dla zwierząt. Kiedy ta szansa przyszła, powinna być początkiem jej szczęśliwego zakończenia – ale nastał rozczarowanie, i została przyjęta z powrotem w ciągu mniej niż tygodnia. Zrozumiale zniechtrona, strachliwa i zdezorientowana przez wszystko wokół siebie, Tully odpowiedziała jedynym sposobem, jaki znała: prosiła o przestrzeń za pomocą warczenia, które oznaczało po prostu "Proszę zostaw mnie samą – jestem strachliwa." Od tego czasu Tully spędziła kilka miesięcy w klatkach, a w tym czasie rozkwitła. Dla cierpliwości, zrozumienia i stałej obecności nauczyła się odprężać i trwać. Pies, który teraz pojawia się, to miły, zabawny i pełen miłości – kiedy wie, że jest bezpieczna. Uśpieszy cię delikatnie, zbliży się blisko i nawet spróbuje wspiąć się na Twoje kolano, nieświadoma, że w okolicach 35 kg to bardzo nie pies do noszenia na kolanach. Tully nigdy szczególnie nie lubiła innych psów, więc będzie najszczęśliwsza jako jedyny zwierzak w domu, gdzie może czerpać całą miłość i uwagę dla siebie. Potrzebuje ogrodu z dobrą ogrodzeniem i cichego, bez ruchu autostrady pokoju lub bezpiecznego miejsca wewnątrz, gdzie może się wycofać i odprężyć, gdy poczuje się przepełniona. Ze względu na jej wielkość i siłę, jest najlepsza dla pewnego, doświadczonego właściciela znającego duże rasy, który nie zostanie zniechęcony przez lękowe warczenia, które może początkowo wykazywać. To, czego Tully potrzebuje najbardziej, to proste: cierpliwość, zrozumienie i ktoś gotowy spojrzeć ponad jej strach, by zobaczyć miłego psa pod powierzchnią.
Czytaj oryginał (en)
For years, Tully lived in a pen in Romania alongside her best friend, waiting for the day someone would finally choose her after her stint in the kill shelter. When that chance came, it should have been the start of her happy ending - but heartbreak followed quickly, and she was given up in less than a week. Understandably overwhelmed, frightened, and confused by everything around her, Tully responded the only way she knew how: by asking for space with growls that simply meant, “Please leave me alone - I’m scared.” Since then, Tully has spent several months in kennels, and in that time she has blossomed. Given patience, understanding, and consistency, she has learned how to decompress and trust. The dog emerging now is affectionate, funny, and full of love - once she knows she is safe. She will gently paw at you for attention, lean in close, and even attempt to climb onto your lap, blissfully unaware that at around 35kg, she is very much not lapdog-sized. Tully has never been particularly fond of other dogs, so she would be happiest as the only pet in the home, where she can enjoy all the love and attention for herself. She will need a secure garden with good fencing and a quiet, traffic-free room or safe space indoors where she can retreat and decompress when she feels overwhelmed. Because of her size and strength, she is best suited to a confident, experienced owner familiar with large breeds, who won’t be discouraged by the anxiety-based growls she may initially display. What Tully needs most is simple: patience, understanding, and someone willing to look past her fear to see the loving dog underneath.
Zarejestrowane 2 miesiące temu






