Adoptuj Charly
Maine Coon · Męskie · Dorosły · 9 lata
Cześć, nazywam się Charly i mam wielką historię: jak wiele innych zwierząt, jestem ofiarą powodzi. Tuż przed powodzią zostałem ewakuowany razem z moimi właścicielami i szczęśliwie trafiłem do świetnego opiekuna. Nie mogę wrócić do moich pierwotnych właścicieli, ponieważ musieli wziąć mieszkanie, w którym nie wolno utrzymywać zwierząt. Moja opiekunka mówi, że jestem bardzo miłym kocim samcem, mimo że długo trwało, zanim odzyskałem emocjonalną równowagę po tym, co doświadczyłem. Na początku byłem zadowolony z mieszkania, ale teraz wiosną tęsknię za swoim przyzwyczajonym trybem życia na zewnątrz. Duży balkon mieszkania mojej opiekunki nie wystarcza mi. Zwykle byłam kotem zewnętrznym i nie chcę już tego przegapić. Jestem ogólnie bardzo przyjazny i mam regularne tygodniowe pranie. W szczególności podczas wiosennego wypuszczania futra naprawdę ważne jest rozplatanie zapletów w moim futrze. Nawet pozwalam, żeby kilka nożyczek usunęła zaplecza z mojego futra. Następnie siedzę ładnie na kolanach mojej opiekunki i z uśmiechem czyszczę jej twarz. Ona zawsze mówi: "On całuje i przytula mnie". Pozwalam też, żeby moje pazury były skrócone. Jednak wymaga to trochę cierpliwości i spokoju ze strony ludzi. Ponadto jestem bardzo ciekawy i lubię obserwować ludzi robiących rzeczy, które mnie interesują. Zwykle znajduję zabawki tylko krótko ekscytujące, ale uwielbiam małe myszki, mojego Baldrianowego królika i mojego pinguina, który moja opiekunka wypełniła poduszką Baldrianową. Jestem bardzo orientowany na ludzi i przytulny. Co do innych zwierząt, wszystko idzie dobrze, dopóki nie spotkam kogoś, kto mnie prowokuje. Wtedy wymieniammy nasze zdanie. Dlatego może być lepiej dla mnie, by zostać przeniesionym jako jedyny princ. Wtedy będę miał swoje terytorium. Jestem bardziej energiczny i pytam: "Ile kosztuje świat?" Po doświadczeniach z powodzią życzę sobie domu, który nie jest narażony na powodzie i gdzie mogę swobodnie biegać w naturze, najlepiej z małą ilością ruchu. Myślę, że zasłużyłem na prawdziwe domowe życie, w którym mogę żyć szczęśliwie i starszyć się. Jeśli jesteś zainteresowany, skontaktuj się z tą rasą w naszym miejscowym schronisku dla zwierząt i umów się na wizytę!
Czytaj oryginał (de)
Hallo, mein Name ist Charly und ich habe eine große Geschichte: Wie so viele andere Tiere bin ich ein Flutopfer. Kurz bevor die Flut kam, wurde ich mit meinen Besitzern evakuiert und kam dann zum Glück auf eine tolle Pflegestelle. Zu meinen ehemaligen Besitzern kann ich leider nicht zurück, da sie eine Wohnung nehmen mussten, in der Tierhaltung nicht erlaubt ist. Meine Pflegemama sagt, ich wäre ein ganz lieber Kater, auch wenn ich lange brauchte, um nach dem Erlebten wieder in ein seelisches Gleichgewicht zu finden. Anfangs war ich ja ganz zufrieden mit der Wohnung, aber jetzt im Frühjahr merke ich, dass ich meinen gewohnten Gang an der frischen Luft vermisse. Der große Balkon meines Pflegefrauchens reicht mir nicht. Ursprünglich war ich ja auch ein Freigänger und das möchte ich nicht mehr missen. Ich bin insgesamt sehr umgänglich und kenne auch regelmäßiges wöchentliches Bürsten. Gerade im Fellwechsel im Frühjahr ist das bei meiner Mähne auch wirklich wichtig, um den Filz heraus zu bürsten. Sogar den Filz lasse ich mir gerne mit einer Schere aus dem Fell schneiden. Dazu sitze ich dann immer schön auf dem Schoß meines Pflegefrauchens und lecke ihr genüsslich das Gesicht ab. Sie sagt dann immer: „Er küsst und herzt mich.“ Sogar die Krallen lasse ich mir inzwischen kürzen. Dazu benötigt man von menschlicher Seite allerdings ein wenig Ruhe und Geduld. Außerdem bin ich sehr neugierig und schaue Menschen gerne zu, wenn diese etwas machen, was ich spannend finde. Spielsachen finde ich meistens nur kurz reizvoll, am liebsten mag ich kleine Spielmäuse, meinen Baldrianhasen und meinen Pelikan, den mein Pflegefrauchen auch mit einem Baldriankissen gefüllt hat. Ich bin sehr menschenbezogen und verschmust. Was Artgenossen betrifft, geht es so lange gut, bis ich auf jemanden treffe, der mich provoziert. Dann werden - nennen wir es so - die Meinungen ausgetauscht. Von daher ist es für mich wohl besser, wenn ich als Einzelprinz vermittelt werde. Dann habe ich mein Reich ganz für mich. Ich bin eher von der lebhafteren Sorte und frage: „Was kostet die Welt?“ Ich wünsche mir nach den Erlebnissen der Flut ein Zuhause, was nicht flutgefährdet ist und wo ich laufen kann in der freien Natur, am liebsten mit nur sehr wenig Verkehr. Ich denke, ich habe es nach all dem Stress verdient, endlich ein endgültiges Zuhaue bekommen, in dem ich bis an mein Lebensende glücklich leben und alt werden kann. Wenn ich Euer Interesse geweckt habe, meldet euch schnell im Tierheim und macht einen Termin aus! Bis dahin Euer Charly
Zarejestrowane 2 miesiące temu






