Adoptă Cena życia, czyli codzienność w przychodni weterynaryjnej
Rasă mixtă · Masculin
Înainte de primul ziua de muncă în clinica veterinară, eram plină de entuziasm - și acesta chiar dacă am avut experiențe negative anterioare în contact cu oamenii în timpul salvării vieții animalelor. Îmi închipuiam că la medicul veterinar vin doar persoane care doresc să ajute animalele. Din păcate, după primul apel primit am schimbat părerea: Salut, este clinică veterinară? Vrea să-și seducă câinele, pentru că e deja bătrân. Obligația vaccinării câinilor împotriva rabiei a forțat părinții animalelor să facă vizite periodice la medicul veterinar. Multă lume, în timpul vaccinării, întreabă despre simptomele îngrijorătoare pe care le-au observat la câinele lor. Nu le dau vina și înțeleg perfect că suntem ocupați, iar în plus vrem să economisim stresul animalelor legat de vizitele frecvente. Există totuși clienți care cer ca medicul veterinar, într-o vizită de 15 minute, fără a efectua niciun fel de investigații, să dea o diagnostic și să propună un plan de tratament, cel mai bine acela care nu necesită cheltuieli financiare. După un an, situația se repetă, iar următoarea dată ne întâlnim doar când animalul este deja într-un stadiu foarte grav și, de exemplu, se sufocă în fața părintelui/soției. Nu știu de ce s-a dezvoltat obiceiul ca persoanele care lucrează în clinicile veterinare să fie tratate ca niște voluntari și să nu primească o recompensă pentru munca lor. Noi lucrăm la fel de greu ca medicii/medicii, asistentele/asistentele. Nimeni probabil nu pune la îndoială necesitatea plătirii acestor persoane pentru executarea meseriei lor. În cazul personalului veterinary, se consideră că din cauza iubirii față de animale ar trebui să ofere serviciile lor jumătate gratis. Pentru majoritatea animalelor, este o jucărie. Într-o zi, o femeie speriată a intrat în cabinet. ținea câinele în brațe. Am auzit că câinele a mâncat întregul pachet de ibuprofen, cu aproximativ 30 de minute înainte. Fără a mă opri, am cerut femeii să măsură câinele, în timp ce pregăteam picăturile și medicamentele provocatoare de vărsături. Când am revenit, femeia a declarat că nu va plăti pentru vizită și în realitate
Citire originală (en)
Przed pierwszym dniem pracy w przychodni weterynaryjnej, byłam pełna entuzjazmu – i to mimo wcześniejszych przykrych doświadczeń w kontakcie z ludźmi podczas ratowania życia zwierząt. Byłam przekonana, że do weterynarza przychodzą tylko osoby chcące pomóc zwierzętom. Niestety już po pierwszym odebranym telefonie zmieniłam zdanie: Halo, czy to weterynaria? Chce uspać psa, bo już stary. Obowiązek szczepienia psów przeciwko wściekliźnie zmusił opiekunów zwierząt do cyklicznych wizyt u weterynarza. Wielu z nich przy okazji szczepienia dopytuje się o niepokojące objawy, które zauważyli u swojego psa. Nie mam im tego za złe i jak najbardziej rozumiem, że jesteśmy zabiegani, a dodatkowo chcemy oszczędzić zwierzętom stresu związanego z ciągłymi wizytami. Są jednak klienci, którzy wymagają, aby lekarz weterynarii w ciągu 15 minutowej wizyty, bez wykonywania żadnych badań, podał diagnozę i zaproponował plan leczenia, najlepiej taki, który nie wymaga nakładów finansowych. Po roku sytuacja się powtarza, a następnym razem spotykamy się dopiero, kiedy zwierzę jest już bardzo złym stanie i np. dusi się na oczach opiekuna/ki. Nie wiem, dlaczego przyjęło się, że osoby pracujące w przychodniach weterynaryjnych są traktowane jako swoiści wolontariusze, a za ich pracę nie należy się wynagrodzenie. A pracujemy równie ciężko, co lekarze/lekarki, pielęgniarze/pielęgniarki. Nikt chyba nie kwestionuje konieczności płacenia tym osobom za wykonywanie swego zawodu. W przypadku personelu weterynaryjnego uważa się, że z racji miłości do zwierząt, powinni oni swoje usługi świadczyć za półdarmo . Dla większości zwierzę to zabawka Pewnego dnia, do gabinetu wbiegła przerażona kobieta. Trzymała psa na rękach. Usłyszałam pies zjadł całe opakowanie ibupromu, jakieś 30 minut temu. Nie zastanawiając się, poprosiłam kobietę, by zważyła psa, w międzyczasie zaczęliśmy przygotowywać kroplówkę oraz leki prowokujące wymioty. Kiedy wróciłam, pani oświadczyła, że nie zapłaci za wizytę i tak naprawdę
Cont gratuit — 10 contacte incluse
Listat luna trecută






