Adoptar a Jolin
Mestizo · Hembra · Gatito · 2 meses
El primer milagro en la vida de Jolin ya ha sucedido, usted puede ser el siguiente. La noche es vasta, la chispa titila. Un momento es suficiente para que la llama se una a la oscuridad. Pero a veces puedes envolver la chispa y soplar sobre la llama hasta que la vida se despierte. El nombre Jolin proviene de una antigua fiesta germánica que celebraba la victoria de la luz sobre la oscuridad y no fue dado al azar. Llegó a la fundación en diciembre de 2024 con una herida cruel en su mejilla, había perdido un trozo de su labio, supuraba de su ojo. Tenía cuatro meses de edad y pesaba 800 g. Era demasiado débil para sobrevivir un viaje de cinco horas a un hogar temporal, por lo tanto descansó a mitad del camino. En dolor, no podía comer, apenas levantaba la cabeza. Así describió uno de nuestros voluntarios su primer encuentro con Jolin: "Tenía mucho miedo de si podríamos manejarlo. Mientras salíamos de Wrocław por la autopista, la tenía en el transportador en mi regazo y la acariciaba. Comenzó a ronronear y lloré. Parecía como si encontrara la fuerza y la energía para darle una oportunidad a esta vida. Así me decidí." El cuidador le dio de comer a la cría cada tres horas, despertándose dos veces durante la noche. Le dio medicamentos, la acarició, la calmó, hasta que finalmente: "Me saludó con alegría y subió a mi brazo como un loro." La enfermedad que causó tanto dolor a la pequeña Jolin se llama panleucopenia felina, que ataca la boca y las vías respiratorias. Después de recuperarse, resultó que el ojo dañado podía tener una oportunidad de ver. Desafortunadamente, la operación fue demasiado estresante para la pequeña gata, se retiró, comenzó a enfermarse nuevamente, dejó de comer. Luego desarrolló la peritonitis infecciosa felina (FIP). Esta vez, tuvieron que actuar rápidamente, la cría sufrió más tormentos y se volvió aún más reservada. Después de casi cien días de tratamiento, Jolin finalmente se recuperó. Ahora pesa más de tres kilogramos y se lleva bien con otras crías, pero sigue siendo delicada. A veces se resfría, otras veces tiene una infección de oído. Se siente mejor ahora que hay menos residentes y más paz en casa. No es que no le gusten sus amigos gatos - "Es agradable aquí, se persiguen y lanzan resortes, pelotas, ella es realmente genial." Pero principalmente necesita un sentido de seguridad. No necesitas mucha experiencia, pero atención, cuidado, paciencia y un corazón abierto definitivamente se necesitarán. "Ella es una cría tímida, pero no porque evite a la gente, simplemente tiene miedo de movimientos repentinos, ruidos extraños, la campana de la puerta, cosas así." Increíble que en la vida de una pequeña cría puedas experimentar tanto dolor, pero tener tanta suerte de terminar con nuestro maravilloso y determinado voluntario. Deja que el dolor se vaya, pero aún necesitamos felicidad, porque ahora estamos esperando a esa persona querida que le dé a la cría su propio hogar maravilloso. Jolin, Jul o Yule, entre los eslavos, la Fiesta de los Buenos Regalos, es una fiesta mágica que ahora se celebra como Navidad. No sabemos si la magia navideña devolvió a nuestro animal a la vida, pero sí sabemos que hoy Jolin necesita magia humana, simple bondad y amor. Abraza a Jolin, llámanla a casa. La cría ha pasado por mucho, pero aún es muy joven y tiene mucho tiempo por delante para pasar con un ser querido. "Ella es maravillosa, encantadora, delicada, a veces maúlla para sí misma o para mí. Parece un gato común, pero es completamente extraordinaria." Jolin está castrada, vacunada, desparasitada y tiene una expresión engañosa. El estado FIV de este gato aplica — consulte al refugio para obtener más detalles.
Leer original (pl)
Pierwszy cud w życiu Jolin już się wydarzył, Ty możesz być następnym. Noc jest przepastna, iskra nikła. Wystarczy chwila, by ognik dołączył do ciemności. Ale czasem można otulić iskrę i dmuchać w płomień, aż obudzi się życie. Imię Jolin pochodzi od starogermańskiego święta celebrującego zwycięstwo światła nad ciemnością i nie zostało nadane przypadkowo. Trafiła do fundacji w grudniu 2024 roku z okrutną raną na policzku, straciła kawałek wargi, z oka ściekała ropa. Miała 4 miesiące i ważyła 800g. Była zbyt słaba, by przeżyć pięciogodzinną podróż do domu tymczasowego, więc odpoczywała w pół drogi. Z bólu nie mogła jeść, ledwo unosiła głowę. Oto jak opisuje pierwsze spotkanie z Jolin nasza wolontariuszka: „Mega się bałam, czy damy radę . Jak wyjechaliśmy z Wrocławia na autostradę, miałam ją w transporterze na kolanach i głaskałam. Zaczęła mruczeć i się rozpłakałam. Tak jakby znalazła siły i energię żeby jednak dać temu życiu szansę. Więc się zawzięłam". Opiekunka karmiła kotkę co trzy godziny, wstając dwa razy w nocy. Podawała lekarstwa, głaskała, uspokajała, aż wreszcie: „Witała mnie radośnie i wchodziła na ramię jak papużka". Choroba, która sprawiła małej Jolin tyle bólu, nazywa się kalciowiroza, atakuje jamę ustną i drogi oddechowe. Po wyleczeniu okazało się, że zniszczonemu oku można dać szansę widzenia. Niestety zabieg kosztował małą zbyt wiele stresu, wycofała się, ponownie zaczęła chorować, przestała jeść. Wtedy przyplątało się kocie zapalenie otrzewnej (FIP). Tym razem trzeba było szybko użyć strzykawki, kotka przeszła przez kolejne tortury i stała się jeszcze bardziej skryta. Po niemal stu dniach kuracji Jolin nareszcie wyzdrowiała. Waży ponad trzy kilo i dokazuje z innymi kociakami, ale pozostała delikatna. Czasem przyplącze się katar, czasem zapalenie uszka. Czuje się lepiej, odkąd w domu jest trochę mniej rezydentów, a więcej spokoju. Nie, żeby nie lubiła kocich przyjaciół – „ładnie się tutaj bawi, gonią się i podrzuca sobie sprężynki, piłki, jest naprawdę świetna". Ale wymaga przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Nie musisz mieć wielkiego doświadczenia, natomiast uważność, troska, cierpliwość i otwarte serce na pewno się przydadzą „To taki nieśmiały kotek, ale nie, że unika ludzi, tylko trochę się boi gwałtownych ruchów, dziwnego hałasu, domofonu, ten typ". Niesamowite, że w jednym małym kocim życiu można doznać tyle bólu, a jednocześnie mieć tyle szczęścia, żeby trafić na naszą cudowną „zawziętą" wolontariuszkę. Ból niech już sobie idzie, ale szczęścia wciąż potrzebujemy, bo teraz czekamy na tego jedynego, ukochanego człowieka, który da kocicy jej własny wspaniały dom. Jolin, Jul lub Yule, u Słowian Szczodre Gody, to magiczne święto współcześnie obchodzone jako Boże Narodzenie. Nie wiemy, czy bożonarodzeniowa magia przywróciła do życia naszego zwierzaka, ale wiemy, że dziś Jolin potrzebuje magii ludzkiej, zupełnie powszedniej dobroci i miłości. Przytul Jolin, zabierz do domu. Kociczka wiele przeszła, ale przecież jest młodziutka i ma przed sobą mnóstwo czasu do spędzenia z ukochanym człowiekiem. „Jest cudowna, kochana, delikatna, czasami coś tam pomiaukuje do siebie albo do mnie. Niby jest zwykłym buraskiem, ale jest zupełnie niezwykła." Jolin jest zachipowana, wysterylizowana, zaszczepiona, odrobaczona, testy fiv/felv ujemne, wredny wyraz twarzy mylący.
Cuenta gratuita — 10 contactos incluidos
Publicado el mes pasado






