Adotar Leyla
Raça mista · Fêmea
A intervenção no centro de Lodz foi emocionalmente difícil para todos envolvidos. A mulher vivia em um quarto pequeno com dois cães fêmeas, uma das quais arrastava as patas traseiras. Diz-se que a cadelinha não saiu deste quarto pequeno há mais de um ano e meio, passando todo esse tempo trancada dentro com a mulher mentalmente doente. Sujeira grudava em todas as superfícies possíveis. Excremento de cão que a mulher recolhia com as mãos nuas. O cheiro de excremento grudado nos narizes. E aquele medo — medo panico de uma pessoa pendurada no ar... No local estavam conosco a polícia, MOPS, Sanepid, serviços de emergência psiquiátrica e a administração do prédio. Todos queriam ajudar tanto a mulher quanto os cães. Todos, exceto ela mesma. Havia gritos e nossos pedidos e garantias de que nada aconteceria aos cães. Havia luta, grande nervosismo e, no meio disso tudo, aqueles cães assustados que tentávamos ajudar. Após três horas, com a ajuda da Patrulha Animal, conseguimos capturar as duas cadelas juntas. A mulher foi levada para um hospital psiquiátrico e os cães foram levados para uma clínica. Uma das cadelas, Layla, tem uma coluna vertebral quebrada, não controla a urina nem as fezes. Ela viveu em seu próprio excremento por tanto tempo que terá problemas com a bexiga e o trato urinário pelo resto da vida. A outra cadela, Oliwka, está em pior condição psicológica. Ela deve ter sido espancada, chutada, perseguida, apesar das garantias da cuidadora de que amava ambas as cadelas. Ela tem medo de qualquer movimento e olhar. Esses cães não conhecem os humanos do lado bom. Eles não conhecem o mundo exterior, os cheiros ou o ar fresco. Eles tinham apenas aquele quarto horrivelmente negligenciado, que não tinha condições para viver para nenhum ser vivo. Seremos capazes de ajudá-los? Não sabemos... Mas vamos tentar. Vamos tentar mostrar-lhes normalidade e vida além das quatro paredes.
Ler original (pl)
Interwencja w centrum Łodzi była trudna emocjonalnie dla wszystkich w niej uczestniczących. Kobieta mieszka w małej izbie z dwiema suczkami, z których jedna ciągnie za sobą tylne łapy. Podobno od półtora roku suczki nie wyszły z tej małej izby, a cały ten czas spędziły zamknięte z chorą psychicznie kobietą. Brud przyklejony do każdej możliwej powierzchni. Odchody psów, które kobieta zbierała przy nas gołą ręką. Smród wydalin przyklejający się do nozdrzy. I ten strach - paniczny strach przed człowiekiem, który wisiał w powietrzu… Na miejscu z nami była policja, MOPS, Sanepid, pogotowie psychiatryczne i administracja budynku. Wszyscy chcieli pomóc i tej kobiecie, i psom. Wszyscy oprócz niej samej. Były krzyki i nasze prośby oraz zapewnienia, że psom nie stanie się krzywda. Była szarpanina, ogromne nerwy, a w tym wszystkim te przerażone psy, którym próbowaliśmy pomóc. Po trzech godzinach, przy pomocy Animal Patrolu, udało nam się wspólnie złapać obie suczki. Kobietę zawieziono do szpitala psychiatrycznego, a psy trafiły do kliniki. Jedna z suczek - Layla ma złamany kręgosłup, nie kontroluje oddawania moczu i kału. Żyła w swoich odchodach od tak dawna, że do końca życia będzie miała problemy z pęcherzem i drogami moczowymi. Druga suczka - Oliwka jest w dużo gorszym stanie psychicznym. Musiała być bita, kopana, przeganiana, mimo że opiekunka zapewniała nas o swojej miłości do obu suczek. Boi się każdego ruchu i spojrzenia. Te psy nie znają człowieka od dobrej strony. Nie znają świata zewnętrznego, zapachów, świeżego powietrza. Nie miały nic, oprócz tej potwornie zapuszczonej izby, w której nie było warunków do życia dla żadnej żywej istoty. Czy uda nam się im pomóc? Nie wiemy… Ale będziemy próbować. Spróbujemy pokazać im normalność i życie poza czterema ścianami.
Listado há 3 meses






