Kostek adoptieren
Männlich
KOSTEK - When he came under our care, he was literally a shadow, a walking bundle of misfortune. Covered in larvae, with a body so emaciated that every attempt to rise was an almost impossible effort. Kostek weighed only 8.2 kg then. He should weigh much more. A single glance was enough – bones wrapped in skin, a hollow gaze where something flickered on the edge of surrender and a quiet plea for help. From his condition, he received his name Kostek. Unfortunately, Kostek does not have control over his eliminative functions, requiring daily care, a concern he has never experienced before. We had to fight not only with his destruction but also with parvo, which came as another blow from fate. And yet, Kostek did not give in. His body fought, and he, despite everything, became a happy, lively dog. Kostek, though he survived hell, still trusts in humans. He seeks closeness, cuddles as if he wants to make up for all the years of loneliness. Sometimes he is persistent, as if he fears he will be abandoned again. And perhaps he has a right to be, because it already happened – he was returned from adoption. Because he is not perfect. Because he does not meet expectations. And yet, Kostek does not need much. Just a warm spot, care, a person who will not turn away when it is time to bathe and attend to his hygiene. Someone who will look into his eyes and not see a problem, but a friend who deserves love. Kostek also finds a perfect match among other dogs and can confidently live with other four-legged friends. ul. Ściegiennego 20325-116 Kielce This page uses cookies in accordance with the settings of your browser.
Original lesen (pl)
KOSTEK - Gdy trafił pod naszą opiekę, był dosłownie cieniem, chodzącą kupką nieszczęścia. Pokryty larwami, z ciałem tak wychudzonym, że każda próba podniesienia się była wręcz niemożliwym wysiłkiem. Kostek ważył wtedy 8,2 kg. Powinien ważyć znacznie więcej. Wystarczyło jedno spojrzenie – kości powleczone skórą, puste spojrzenie, w którym tliło się coś na granicy poddania się i cichej prośby o ratunek. Od swojego stanu otrzymał imię Kostek. Niestety Kostek nie panuje nad funkcjami wydalniczymi, wymaga codziennej opieki, troski, której nigdy wcześniej nie zaznał. Musieliśmy walczyć nie tylko z jego wyniszczeniem, ale i z parwowirozą, która przyszła jak kolejny cios od losu. A jednak Kostek się nie poddał. Jego organizm zawalczył, a on – na przekór wszystkiemu – zaczął być radosnym, pełnym życia psem. Kostek, choć przeżył piekło, wciąż ufa człowiekowi. Szuka bliskości, tuli się, jakby chciał wynagrodzić sobie wszystkie lata samotności. Czasem jest natarczywy, jakby bał się, że znów zostanie porzucony. I pewnie ma do tego prawo, bo już raz tak się stało – został zwrócony z adopcji. Bo nie jest idealny. Bo nie spełnia oczekiwań. A przecież Kostek nie potrzebuje wiele. Tylko ciepłego kąta, troski, człowieka, który nie odwróci wzroku, gdy będzie trzeba go umyć i zadbać o jego higienę. Kogoś, kto spojrzy w jego oczy i nie zobaczy w nich problemu, a przyjaciela, który zasługuje na miłość. Kostek idealnie odnajduje się także przy innych psiakach, może śmiało zamieszkać z innymi czworonogami. ul. Ściegiennego 20325-116 Kielce Ta strona używa cookiezgodnie z ustawieniamiTwojej przeglądarki.Czytaj więcej
Kostenloses Konto — 10 Kontakte inklusive
Eingestellt vor 3 Tagen



