Adoptuj Speedy
Whippet · Męskie · Seniory · 14 lata
Nasz delikatny whippet, Opi, który teraz nazywa się Levi, czuje się bardzo swobodnie w swoim tymczasowym domu. Mieszka w dużej grupie whippetów, beagle’ów, podenców i bretońskich psów i prawie zawsze dobrze dogaduje się ze wszystkimi. Nie lubi być tłoczno i staje się małym potworem, jeśli ktoś próbuje dotrzeć do jego miski z jedzeniem w czasie, gdy je. I to właściwie jedyne, na co można się skarżyć w domu tego magicznego małego chłopca... Jest bardzo przywiązany do ludzi, uwielbia przytulać się, a jego ulubione miejsce do spania to łóżko jego przybranej mamy (na którym są także dodatkowe miękkie poduszki dla futrzanych dzieci). Spacerowanie z nim jest zupełnie bezproblemowe w cichej, wiejskiej okolicy pozbawionej ludzi, a on sam bardzo lubi wyprawy na spacery. Bez żadnych problemów pozwala też się ubierać. Ale jeśli spotka kogoś – czy to człowieka, psa czy rower – jest niemal niemożliwy do utrzymania; krzyczy i wyje z całego gardła. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, co mu się dzieje. Trudno uwierzyć, że ten słodki mały Opil kiedykolwiek zaatakowałby kogoś, gdyby był bez smyczy. Nie zamierzam tego sprawdzać, i dobrze, że nie trzeba, bo ma mnóstwo kontaktu z innymi psami w stadzie i mieszka w domu z dużym ogrodem. Obecnie przybrał trochę na wadze i ma świetną sylwetkę, ale wciąż, mając 10–11 kg, pozostaje raczej delikatnym maluchem. Ponieważ według swojego wieku cierpi na artretyzm, co cztery tygodnie otrzymuje iniekcję Librela, która wyraźnie mu pomaga. Dotąd nie stanowiło dla niego problemu wskakiwanie na kanapę czy łóżko. Ponieważ Levi nie mógł zostać poddany narkozie, nie został kastrowany, lecz otrzymał chip do kastracji. Po prostu jest słodkim chłopcem, który porusza serca. Cieszy mnie widok tego spokojnego psiaka wśród przytulnych poduszek. : )
Czytaj oryginał (de)
Unser zarter Whippet Opi, der jetzt Levi heißt, fühlt sich auf seiner Pflegestelle sehr wohl. Er lebt in einem großen Rudel Windhunde, Beagle, Podencos und Bretonen und verträgt sich fast immer prima mit allen. Er mag es nicht, bedrängt zu werden und er wird zu einem kleinen Ungeheuer, wenn sich jemand beim Fressen seinem Napf. Und das ist auch schon alles, was man zuhause bei dem zauberhaften Kerlchen bemängeln könnte... Er ist sehr menschenbezogen, verschmust und sein liebster Schlafplatz ist das Bett vom Pflegefrauchen (darauf liegen aber auch extra kuschelige Kissen für die Fellnasen). Spazierengehen mit ihm ist in ruhiger, ländlicher, menschenarmer Gegend völlig problemlos und er geht sehr, sehr gerne mit. Auch läßt er sich problemlos anziehen. Wenn uns aber jemand begegnet egal, ob Mensch, Hund, Fahrrad ist er kaum zu halten und schreit und jault in den höchsten Tönen. Ich kann gar nicht deuten, was dann mit ihm los ist. Kaum vorstellbar, daß das liebe Opilein sich böse auf jemanden stürzen würde, ließe man ihn von der Leine. Ich werde es jedenfalls nicht ausprobieren und es ist ja Gott sei Dank nicht nötig, da er im Rudel viel Hundekontakt hat und da er in einem Zuhause mit einem großen Garten lebt. Inzwischen hat er gut zugenommen und eine prima Figur, ist aber mit 10 11kg ein recht zarter Bub. Da er altersgemäß unter Arthrose leidet, bekommt er alle vier Wochen eine Librela Injektion, die ihm sichtlich hilft. Es ist bisher kein Problem für ihn, auf das Sofa oder auf das Bett zu springen. Weil Levi nicht in Narkose gelegt werden konnte, wurde er nicht kastriert, sondern bekam einen Kastrations Chip gesetzt.Er ist einfach ein lieber Kerl, der einen doch sehr rührt. Mich macht es glücklich, ihn so friedlich in den kuscheligen Kissen zu sehen : )
Zarejestrowane 2 miesiące temu






