Adoptuj Yo soy Mocho…
Mieszaniec · Nieznane · Kociak · 4 miesiące
...I nie jestem już kotem bezdomnym. Jestem Mocho, i przechodziłem na lepsze życie... Zimno i niebezpieczeństwa ulicy są za mną; więcej nie będę cierpieć... Ej?... Co to za wyraz twarzy, ludzko?... Te zasmucenia?... Nie, ludzko, nie, nie przeszedłem jeszcze!... Jestem żywy i zdrowy, przechodzenie na lepsze życie jest dosłowne, teraz żyję lepiej!... I dobrze, troche dramatyzowałem... Najlepsze będzie, żebyś usłyszał moją opowieść: Od urodzenia mieszkałem w kolonii dzikich kotów, pokonując wiele trudności, znosząc zimno i upał, czasem było bardzo ciężko... Ale również żyłem w wolności, byłem karmiony i opiekowany: byłam dzikim kotem, wolnym i szczęśliwym duchem, ponieważ do naszej kolonii dzikich kotów przychodzą ludzie, którzy się nami opiekują, karmią nas, utrzymują miejsce czyste i dbają o nasze zdrowie. Przed chwilą zostałam złapana do operacji zwalczania rozmnażania. To świetnie, bo zapobiega chorobom, mamy mniej walk, a kontroluje tempo rozmnażania kolonii dzikich kotów... Nie wiedziałam o tym, ale wszystko słyszałam podczas odpoczynku po zabiegu i podobało mi się, że ludzie mają te wszystkie pomysły. Operacja była szybka, nie bolała, a wróciłam do mojej kolonii dzikich kotów, by kontynuować moje przygody... Mówiąc szczerze, miałam kilka spraw na głowie. Przeszedłem na lepsze życie, zimno i niebezpieczeństwa ulicy są za mną... Ale nie płaczcie za mną... Zdecydowałam się stać się kotem domowym!! Muszę przyznać, że doświadczenie bardzo mnie zmieniło. Zawsze czułam ciekawość do ludzi, jestem jednym z tych dzikich kotów, które nie tracą zaufania ani nie boją się, myślę, że dziedziczyłam wiele instynktów domowych... Koty są takie, nie są całkowicie hodowlane, nie są całkowicie dzikie; skomplikowane, fascynujące i bardzo, bardzo inteligentne, bez uprzedzeń... Sprawa w tym, że zawsze podejmowałam ludzi, ale moja praca w schronisku sprawiła, że zastanowiłam się. Koty z którymi się spotkałam mówiły mi różne rzeczy, jak dobrze żyć z ludźmi... Niektórzy są jak niewolnicy i traktują koty jak prawdziwe faraony egipskie!, to powiedziały... Szukam domu... Nie wierzyłam w to zbyt mocno, są pewnie niektóre bardzo wyobraźne koty, ale pewnego dnia czułam się trochę niedobrze i opiekunka mojej kolonii dzikich kotów zauważyła to natychmiast i zabrala mnie do La Litter, i ponieważ jestem trochę upokorzone, postanowiłam, że podoba mi się ludzie, którzy mnie wzięli... Nie musiałam im powiedzieć mojego imienia, od razu zgadli: Mocho! I bardzo dobrze mnie traktowali. Jestem kotem domowym i bardzo uprzejmy... Przyjdź ze mną! WhatsApp na 682.52.90.55 Spędziłam trochę czasu w opiece wzmacniającej, aby odzyskać siły po przeziębieniu, nie było to poważne. I w tym czasie zrozumiałam, że gdy ludzie kochają i opiekują się nami, są bardzo dobrymi towarzyszami. I czułam się jak prawdziwy egipski farao, nie kłamię... Dlatego szukam domu, w którym będę żyć, mam sześć lat i nie chcę być na ulicy więcej... Wiem, że jestem trochę upokorzone, ale przekonałam się, że życie z ludźmi warto. Obiecuję też dać dużo miłości w zamian za ten szczęśliwy dom, którego tak bardzo pragnę. Czy chcesz przyjść ze mną? Jestem Mocho i możesz spytać o mnie wysyłając wiadomość WhatsApp na 682.52.90.55.
Czytaj oryginał (es)
… Y ya no soy un gato callejero. Yo soy Mocho, y he pasado a mejor vida… Atrás quedaron el frío y peligros de la calle; ya nunca más sufriré… ¿Eh?… ¿A qué viene esa cara, humano?… ¿Esos pucheros?… ¡No, hombre, no, que no he estirado la pata!… Estoy vivito y coleando, lo de pasar a mejor vida es completamente literal, ¡que ahora vivo mejor!… Y vale, estaba dramatizando un poco… Bueno, lo mejor será que os cuente mi historia: desde que nací he vivido en una colonia, superando muchos peligros, aguantando el frío y el calor, y a veces ha sido muy duro… Pero también he vivido en libertad, alimentado y cuidado: he sido un gato feral, un espíritu libre y feliz, porque a mi colonia vienen personas que se preocupan por nosotros, nos ponen comida, mantienen el sitio limpio y se aseguran de que estamos bien de salud. Hace algún tiempo, me capturaron para esterilizarme. Eso está muy bien, porque previene enfermedades, nos peleamos menos y se controla la natalidad de las colonias… Yo no lo sabía, pero lo escuché todo mientras me recuperaba de la intervención y me gustó mucho que los humanos tuvieran todas esas ideas. La esterilización fue rápida, no me dolió nada y volví a mi colonia a continuar con mis andanzas… Eso sí, se me quedaron algunas cosas dando vueltas en la cabeza. He pasado a mejor vida, atrás quedaron el frío y los peligros de la calle… Pero no llores por mí… ¡¡He decidido ser un gato casero!! Tengo que reconocer que la experiencia me marcó bastante. Yo siempre he sentido curiosidad por los humanos, soy de esos ferales que no desconfían ni tienen miedo, supongo que he heredado mucho instinto doméstico… Los gatos somos así, ni domesticados del todo, ni salvajes completamente; complejos, fascinantes y muy muy listos, modestia aparte… El caso es que siempre me he acercado a la gente, pero mi paso por el albergue me hizo reflexionar. Los gatos con los que me crucé me comentaron cosas, lo bien que se vive en compañía de los humanos… ¡Algunos son como esclavos y tratan a los gatos como auténticos dioses!, eso me decían… Buscando un hogar… No me lo creí demasiado, hay algunos gatos muy fantasiosos, pero un día me sentí un poco malito y la cuidadora de mi colonia, que lo notó enseguida, me llevó a La Camada y, como soy un poco sinvergüenza, decidí que me gustaban las personas que me habían recogido… No tuve que decirles ni mi nombre, lo adivinaron a la primera: Mocho! Y me trataron muy bien. Soy un gatito casero y muy mimoso… Ven a conocerme! WhatsApp al 682.52.90.55 He estado un tiempo en casa de acogida para recuperarme de mi resfriado, no era nada grave. Y, en ese tiempo, me he dado cuenta de que los humanos, cuando nos quieren y nos cuidan, son muy buenos compañeros. Y me he sentido tratado como un auténtico dios egipcio, no os voy a engañar… Por eso busco un hogar para vivir, tengo seis añitos y ya no quiero estar en la calle… Sé que soy un poco sinvergüenza, pero me he convencido de que la vida con humanos merece la pena. Yo también prometo dar mucho cariño a cambio de ese hogar feliz que tanto deseo. ¿Quieres venir a conocerme? Yo soy Mocho y puedes preguntar por mí escribiendo un WhatsApp al 682.52.90.55 .wrgf-header-label { color: !important; .wrgf-footer-label { color: # !important; .b-link-stroke .b-top-line { background: rgba(10, 194, 210, 0.5); .b-link-stroke .b-bottom-line { background: rgba(10, 194, 210, 0.5); .b-wrapper { .wrgf-header-label { font-family: Arial !important; .wrgf-footer-label { font-family: Arial !important; (min-width: 992px) { width: 48% !important; width: 33.30% !important; width: 24.90% !important; (max-width: 992px) { .wrgf-header-label { (min-width: 993px) { .wrgf-footer-label { Antes vivía ahí fuera Antes vivía ahí fuera Ahora quiero vivir en una casa Ahora quiero vivir en una casa Manda un WhatsApp al 682.52.90.55 Manda un WhatsApp al 682.52.90.55 jQuery(window).imagesLoaded(function () { jQuery( window ).load(function() { jQuery('.gallery1').masonry({ itemSelector: '.wl-gallery', // jQuery('.gallery1').imagesLoaded(function () { // jQuery('.gallery1').masonry({ // itemSelector: '.wl-gallery', jQuery('.swipebox').imagesLoaded(function () { jQuery('.swipebox').swipebox({ hideCloseButtonOnMobile: false, // jQuery('.gallery1').imagesLoaded(function () { // jQuery('.gallery1').masonry({ // itemSelector: '.wl-gallery', // jQuery('.gallery1').imagesLoaded(function () { // jQuery('.gallery1').masonry({ // itemSelector: '.wl-gallery', (function (jQuery) { jQuery('.swipebox').swipebox({ hideCloseButtonOnMobile: false, jQuery('.gallery1').imagesLoaded(function () { jQuery('.gallery1').masonry({ itemSelector: '.wl-gallery',
Zarejestrowane 4 miesiące temu



