Yoda adoptieren
Mischling · Männlich
Geschichte so alt wie die Zeit: Es gab einst Hunde, um die sich niemand kümmerte. Sie lebten auf dem Land, vermehrten sich in Zahlen, starben an Krankheiten, wurden von Autos überfahren und die Glücklichen landeten an den Leinen. Die nicht anhänglichen liefen in Rudeln durch die Gegend: hier fanden sie etwas zu essen, dort wurden sie geschlagen. In der Rudel von Yoda lebte ihre Mutter Oda und zwei andere Hunde. Sie lebten in einer Scheune und niemand kümmerte sich um sie. Sie waren unsichtbar. Als ihr Besitzer starb, verkaufte sein Erbe die Nutztiere, aber die streunenden Hunde, die sogenannten „darmozjady“, blieben zurück. Wozu dienten sie? Gute Seelen fanden sie und fütterten das Rudel, und schließlich fanden die Hunde ihren Weg zu uns. Drei von ihnen sind bereits in Pflegefamilien, aber Yoda bleibt, der am meisten zurückhaltend, ängstlich gegenüber Menschen, nicht sozialisiert. Sie ist ein junges, kleines Sonnenlicht. Sie braucht Zeit, um ihre Ängste zu überwinden, aber sie ist nicht mehr wild. Sie lässt sich noch immer nicht streicheln, geht nicht spazieren, erkennt aber ihre Helfer und lässt sie in ihr Gehege kommen und nimmt von ihren Händen Leckerlis. Sie beobachtet neugierig und genießt ihre Besuche auf ihre eigene Art. Yoda wartet auf eine geduldige Person, die Zeit hat, sie kennenzulernen und sie zu akzeptieren, ohne sofortige Ergebnisse zu erwarten. Es wird bestimmt einfacher sein, wenn zu Hause ein anderer Hund ist – Yoda ist im Rudel kompatibel und mag es, eine Vorbildrolle zu haben. Wenn ihr Kumpel in der Nähe lebte und sie zusammen im Hof rennen konnten, kam ein neues Leben zu Yoda, sie wurde glücklicher und viel mutiger. Das ist ein weiblicher Hund, der auf seine Chance wartet. Wir warten mit ihr. Es gibt nichts Schöneres, als den Wandel eines Hundes zu beobachten: von einem misstrauischen zu einem wedelnden Begleiter. Wer möchte dieses Wunder erleben?
Original lesen (pl)
Historia jakich wiele: były sobie psy, które nikogo nie obchodziły. Żyły na wsi, mnożyły się na potęgę, umierały od chorób, pod kołami samochodów, "szczęściarze" trafiały na łańcuch. Te nie przywiązane biegały całymi bandami po okolicy: tu znalazły coś do jedzenia, tam zaś dostały kopniaka. W bandzie Yody była jej matka Oda i dwa inne psy. Mieszkały w stodole i nikt się nimi nie przejmował. Były niewidzialne. Wegetowały. Aż właściciel umarł. Jego spadkobierca sprzedał zwierzęta gospodarskie, a darmozjady czyli psy, zostawił. Bo po co mu one? Znalazły się dobre dusze, które bandę dokarmiały, aż w końcu psy trafiły do nas. Trzy z nich na szczęście mają już domy. Została Yoda- najbardziej wycofana, bojącą się człowieka, niezsocjalizowana. To młodziutka, niewielka sunieczka. Potrzebuje czasu, by przełamać swe lęki, ale już nie jest takim dzikuskiem. Jeszcze nie daje się głaskać, jeszcze nie chodzi na spacery, ale rozpoznaje już swoich wolontariuszy, pozwala im wejść do swojego boksu, bierze parówki z ręki. Ciekawie się im przygląda i na swój sposób cieszy z tych odwiedzin. Yoda czeka na cierpliwego człowieka, który będzie chciał ją powoli poznawać i oswajać, nie wymagając natychmiastowego efektu. Na pewno łatwiej to pójdzie, jeśli w domu będzie drugi pies- Yoda jest zgodna w stadzie, lubi mieć psiego przewodnika, którego naśladuje. Gdy obok mieszkał jej kumpel i razem mogły pobiegać po wybiegu, w Yodę wstępowało nowe życie, była radosna i dużo śmielsza.To sunia, ktòra czeka na swoją szansę. My czekamy razem z nią. Nie ma nic piękniejszego, niż patrzeć na przemianę psa: z nieufniaka w nakolankowca. Kto chce doświadczyć tego cudu?
Eingestellt vor 4 Monaten






