Adoptuj Chardo
Mieszaniec · Nieznane
Dzień dobry, nazywam się Chardo. Jestem w świetnym stanie psim i bardzo uroczy. Mam białe miękkie sierść i zabawne plamy na nogach. Moje brązowe uszy są czarujące, a oczy ciemnobrązowe. Ale moja mama zawsze mówiła, że nie powinienem się chwalić, ponieważ już znalazła nowy dom. Ale zaczynając od początku: Nasz poprzedni właściciel przywiązał mojego brata Dresa i mnie do drzewa, poszedł i nigdy nie wrócił. Myśleliśmy, że to wszystko. Ale nasza matka pozostała z nami. Nie zostawiła nas. Następnie pomocowi wolontariusze rozpiąli nas i przyprowadzili do miejskiego schroniska dla zwierząt. Czekaliśmy tam przez dwa lata, jak wielu innych. Nikt nie chciał dać nam domu. Nie chcę skarżyć się na schronisko, ale było naprawdę źle. Ale jednego dnia nastąpiło małe czudowne zdarzenie. Przybyli obcy pracownicy opieki nad zwierzętami i wyciągnęli nas z klatki. Szło bardzo mocno deszcz, jeszcze pamiętam. Przynieśli nas do innego schroniska dla zwierząt, ADVCA w Saragossie. Teraz byliśmy znacznie lepiej. Mieliśmy własne suchy pokój z wygodnymi miejscami do odpoczynku i napełnionym miską z jedzeniem. I wszyscy byli bardzo przyjacielscy. Dobra kobieta grała z nami w piłkę. To było świetnie. Nigdy wcześniej nie grałem. Mimo tego, że przeżyłem tyle złego, jestem w doskonałym fizycznym i psychicznym stanie, mówią moi przyjaciele ratujący zwierzęta. To prawda! Ale szczerze mówiąc: Mimo że poprawiłem się o sto procent względem schroniska, teraz w końcu życzę sobie domu z ludźmi, którzy mnie kochają. Życzę sobie ciekawe spacery i może jakiś sport. W klasach treningowych dla psów byłbym chętnym, dobrym uczniem. Znam już dobrze pasek i chcę się nauczyć jeszcze więcej. Trzymamy nasz pokój w porządku. Uspokajamy się u weterynarza i podczas jazdy. Naprawdę staramy się najbardziej.
Czytaj oryginał (de)
Guten Tag, mein Name ist Chardo. Ich bin im allerbesten Hundealter und ziemlich gutaussehend. Weißes seidiges Fell und lustige Sommersprossen an den Beinen. Braune Öhrchen zum Anbeißen, dunkelbraune Augen. Aber ich soll nicht prahlen, sagte meine Mama immer, die schon ein neues Zuhause gefunden hat. Aber ganz von vorn: Unser ehemaliger Besitzer hat meinen Bruder Dres und mich an einen Baum gebunden, ist weggegangen und nie wieder gekommen. Wir dachten, das war’s jetzt. Unsere Mama aber, ist bei uns geblieben. Sie hat uns nicht verlassen. Dann haben uns freiwillige Helfer losgebunden und ins städtische Tierheim gebracht. Zwei Jahre haben wir dort gewartet, wie so viele andere auch. Niemand wollte uns ein Zuhause geben. Ich möchte ja nicht über die Unterkunft meckern, aber es war wirklich schlimm dort. Doch eines Tages geschah ein kleines Wunder. Fremde Tierschützer tauchten auf und holten uns aus dem Zwinger. Er regnete sintflutartig, das weiß ich noch. Sie brachten uns in ein anderes Tierheim, das ADVCA in Zaragoza. Nun ging es uns gleich viel besser. Ein eigenes, trockenes Zimmer mit bequemen Liegeplätzen und ein gefüllter Futternapf. Und alle waren so freundlich. Eine nette Frau hat mit uns Ball gespielt. Das war toll. Noch nie hatte jemand mit uns gespielt. Obwohl ich so viel Schlimmes erlebt habe, bin ich psychisch und physisch in Top – Form, sagen meine Tierschützerfreunde. Stimmt! Aber ehrlich mal: Auch wenn ich mich schon hundertprozentig verbessert habe, was die Unterkunft betrifft, wünsche ich mir nun endlich ein Zuhause mit Menschen, die mich liebhaben. Ich wünsche mir schöne Spaziergänge und vielleicht eine sportliche Betätigung. In der Hundeschule wäre ich ein lernwilliger, braver Schüler. An der Leine gehe ich schon recht gut und ich möchte noch ganz viel lernen. Unser Zimmer halten wir in Ordnung. Beim Tierarzt sind wir brav und beim Autofahren auch. Wir geben uns wirklich viel Mühe.
Zarejestrowane 3 miesiące temu






