Adottare Twix
Incrocio · Non noto
Ciao Twix, sono nato a settembre 2013. Ero un piccolo cucciolo felice, pieno di energia, fiducia e convinzione che il mondo sia un posto buono. Il 10 maggio 2014 mi sono ritrovato nel rifugio per animali di via Grzybowska. Non ricordo esattamente come ci sono arrivato... forse qualcuno mi ha lasciato, forse mi sono perso. Allora ero un piccolo cucciolo di circa otto mesi, affettuoso, vivace, sempre pronto a giocare. Amavo le persone, soprattutto quando mi accarezzavano dietro le orecchie. Il 23 maggio 2014 la fortuna ha sorriso a me - sono andato in una nuova casa con un giardino a Przezchlebiu! Ero così felice. Credevo che sarebbe stato per sempre. Purtroppo, non tutto è andato come avevo sognato... Il 6 giugno 2015 sono tornato nel rifugio per animali. Non riuscivo a comportarmi bene con il bambino. Ero terrorizzato, smarrito - dopo tutto, avevo provato così tanto. Ma ho avuto un'altra possibilità. Il 28 giugno 2015 mi sono trasferito con una nuova famiglia a Zabrze. Allora pensavo anche che questa fosse la fine dei miei spostamenti. Per un po' è andato bene... avevo una casa, avevo una persona. E poi di nuovo qualcosa è andato storto. Non so perché la vita mi testa così spesso. Dopo anni, quando il mio secondo assistente mi ha lasciato, tutto è cambiato. Lui si preoccupava veramente di me - lo potevo sentire. Dopo la sua morte, sono rimasto solo. Sono finito nel cortile, come se all'improvviso non fossi più parte della famiglia. Per loro era più facile - darmi un piatto e chiudere la porta. Non mi hanno portato dal veterinario, non hanno chiesto se qualcosa mi faceva male, se avevo paura... E io avevo paura. Avevo paura dei bambini, dei rumori forti, del tocco. Non capivo perché ero di nuovo solo. Il 3 novembre 2025 sono tornato nel rifugio per animali - consegnato dal mio proprietario. Ho tanta tristezza dentro, ma anche ancora una scintilla di speranza. Ora, degli estranei - persone buone - stanno cercando di farmi fidare di loro. Mi mostrano che una mano umana non fa sempre male. Mi insegnano che posso amare di nuovo e essere amato. Credo che da qualche parte ci sia una vera CASA in attesa di me - tranquilla, calda, senza urla, senza paura. Dove finalmente posso dormire in pace, sapendo che questa volta è davvero per sempre.
Leggi originale (pl)
Cześć Twix,Urodziłem się we wrześniu 2013 roku. Byłem małym, radosnym szczeniakiem – pełnym energii, ufności i wiary, że świat to dobre miejsce. 10 maja 2014 roku trafiłem do schroniska z ulicy Grzybowskiej. Nie pamiętam dokładnie, jak się tam znalazłem… może ktoś mnie zostawił, może się zgubiłem. Byłem wtedy małym, około ośmiomiesięcznym pieskiem – przytulaśnym, rozbrykanym, zawsze gotowym do zabawy. Uwielbiałem ludzi, szczególnie wtedy, gdy głaskali mnie za uchem. 23 maja 2014 roku los się do mnie uśmiechnął – pojechałem do nowego domku z ogrodem w Przezchlebiu! Byłem taki szczęśliwy. Wierzyłem, że to już na zawsze. Niestety, nie wszystko poszło tak, jak marzyłem… 6 czerwca 2015 roku wróciłem do schroniska. Nie potrafiłem dogadać się z dzieckiem. Byłem przerażony, zagubiony – przecież tak bardzo się starałem. Ale znów dostałem szansę. 28 czerwca 2015 roku zamieszkałem z nową rodziną w Zabrzu. Wtedy też myślałem, że to już koniec mojej tułaczki. Przez chwilę było dobrze… miałem dom, miałem człowieka. A potem znowu coś się zepsuło. Nie wiem, dlaczego życie tak często wystawia mnie na próbę. Po latach, gdy mój drugi opiekun odszedł, wszystko się zmieniło. Jemu naprawdę na mnie zależało – to czułem. Po jego śmierci zostałem sam. Wylądowałem na dworze, jakbym nagle przestał być częścią rodziny. Dla nich było łatwiej – dać mi miskę i zamknąć drzwi. Nie chodzili ze mną do weterynarza, nie pytali, czy coś mnie boli, czy się boję… A ja się bałem. Bałem się dzieci, głośnych dźwięków, dotyku. Nie rozumiałem, dlaczego znowu zostałem sam. 3 listopada 2025 roku wróciłem do schroniska – oddany przez swoją właścicielkę. Mam w sobie wiele smutku, ale też jeszcze iskierkę nadziei. Teraz obcy ludzie – dobrzy ludzie – starają się, żebym im zaufał. Pokazują mi, że ręka człowieka nie zawsze rani. Uczą mnie, że mogę znów kochać i być kochany.Wierzę, że gdzieś tam czeka na mnie ten prawdziwy DOM – spokojny, ciepły, bez krzyków, bez strachu. Taki, w którym będę mógł wreszcie zasnąć spokojnie, wiedząc, że to już naprawdę na zawsze.
Account gratuito — 10 contatti inclusi
Elencati 2 mesi fa






