Adotar Sonik
Raça mista · Macho
Olá! O meu nome é Sonik. Sou um cão de tamanho médio. Nasci por volta de maio de 2014. Fui ao abrigo animal pela primeira vez em 9 de novembro de 2014, trazido de uma intervenção na rua Długa. Após alguns dias fui adotado por uma família com casa e jardim. Parecia ótimo, a família, a casa, o jardim - um sonho realizado! Infelizmente, a partir de meados de fevereiro de 2017 volvi a viver no abrigo animal. Segundo o meu dono, eu saltava muros e fugia constantemente. Acabei no abrigo animal de Gliwice, e ele nem sequer quis me buscar. Não cumpriu o acordo porque não me registrou para a castração obrigatória no abrigo animal. Ele não fez nada por mim, não passou tempo comigo - foi por isso que fugi. Ele não tentou trabalhar comigo, eu tinha acesso ao jardim e pronto. Em 5 de outubro de 2017 fui adotado novamente por uma família de Zabrze, como se revelou, eu já tinha mudado de donos naquele momento. Infelizmente, devo ter nascido sob uma estrela desafortunada. Continuei a andar sem supervisão, a última vez em 28 de setembro de 2022, fui trazido de uma intervenção, estava a correr perto da rua Pawliczka e da rua Piotr Skarga. Sou um cão forte, muito disposto a passar tempo com pessoas que já conheço. Posso ser descrito como alegre e energético! Para pessoas em quem confio, mostro todo o meu corpo, alegria e felicidade, saudando-as com saltos e um rosto sorridente. Nas caminhadas cheiro muito, executo comandos básicos e não recuso um petisco. Não reajo a outros cães, concentro-me na pessoa. Na última casa vivi até com outro cão. Será que realmente não mereço pessoas responsáveis? Provavelmente ninguém se importou comigo. É assim que a adoção acontece. É triste porque quando as pessoas vêm ao abrigo animal interessadas em adotar, preenchem um questionário, e na categoria "trabalho comportamental" assinalam que vão trabalhar. Escolhem um animal e, para cães, fazem caminhadas de teste. Assim, o cuidador e o cão podem conhecer-se antes de entrarem na casa juntos. A adoção nunca é forçada e o pessoal do abrigo animal realmente gosta de nós. Cuidam de nós e sempre que um cão de acolhimento sai do abrigo animal, cada membro da equipa experimenta internamente. Alguns ficam felizes e acreditam fortemente que essa casa será a última. Outros suspiram com preocupação. Outros limpam uma lágrima, acenando-nos adeus. Por isso fico tão surpreendido por voltar constantemente ao lugar de onde saí com pessoas que decidiram consciente e responsávelmente levar-me sob os seus cuidados. Tenho vacinação atual, vermifugação. Estou identificado e também castrado. Estou à espera de uma casa responsável! Porque mesmo o melhor abrigo animal não pode substituir uma verdadeira e amorosa casa!
Ler original (pl)
Witajcie! Nazywam się Sonik. Jestem średniej wielkości, psem. Urodziłem się w okolicach maja 2014 roku. Po raz pierwszy do schroniska trafiłem 9 listopada 2014 roku, przywieziono mnie z interwencji z ul. Długiej. Po kilku dniach zostałem zaadoptowany przez rodzinę do domku z ogrodem. Zapowiadało się świetnie, rodzina, dom, ogródek- spełnienie marzeń! Niestety od połowy lutego 2017 roku znowu mieszkałem w schronisku. Ponoć mój właściciel twierdził, że przeskakiwałem płoty i notorycznie uciekałem. Trafiłem do schroniska w Gliwicach, nawet nie miał zamiaru mnie z niego odebrać. Nie dostosował się nawet do umowy, ponieważ nie zgłosił się ze mną na obowiązkową kastrację do schroniska. Nic dla mnie nie zrobił, nie poświęcał mi czasu - dlatego uciekałem. Nie próbował ze mną pracować, miałem do dyspozycji ogródek i tyle. 5 października 2017 roku zostałem kolejny raz zaadoptowany do rodziny z Zabrza, jak się okazało, w międzyczasie zmieniłem właściciela. Niestety, chyba jestem urodzony pod pechową gwiazdą. Notorycznie biegałem bez nadzoru, po raz ostatni 28 września 2022 roku, przywieziono mnie z interwencji, biegałem przy ul. Pawliczka i ul. Piotra Skargi.Jestem psem silnym, niesamowicie pragnącym spędzać czas z osobami, które już znam. Można mnie określić jako wesołego i energicznego! Ludziom, którym zaufałem, pokazuję całym swoim ciałkiem, radość i szczęście, witając ich podskokami i uśmiechniętą mordką. Na spacerze dużo węszę, wykonuję podstawowe komendy, nie odmówię za to smakołyków. Nie reaguję wtedy na inne pieski, skupiam się na człowieku. W ostatnim domu mieszkałem nawet z innym psem. Czy ja naprawdę nie zasługuję na odpowiedzialnych ludzi? Najprawdopodobniej nikomu nie zależało na mnie. Na tym by adopcja się powiodła. Co jest smutne, ponieważ gdy przychodzą do schroniska osoby zainteresowane adopcją, wypełniają ankietę, pod kategorią „prace behawioralne” zaznaczają, że będą pracować. Wybierają zwierzę, w przypadku psów, chodzą z nim na próbne spacery. Aby opiekunowie i pies mogli poznać się nawzajem, zanim wkroczą wspólnie do domu i będą w nim razem mieszkać. Adopcja nigdy nie jest przymuszona, a pracownicy schroniska naprawdę nas kochają. Dbają o nas i zawsze, gdy podopieczny Psitula opuszcza schronisko, każdy z personelu przeżywa to wewnętrznie. Jedni się cieszą i wierzą mocno, że ten dom będzie tym ostatnim. Inni wzdychają w obawie... Inni ocierają łezkę, machając nam na do widzenia. Dlatego tak bardzo się dziwię, dlaczego tak wracam do miejsca, z którego wychodziłem z osobami, które świadomie i odpowiedzialnie podjęły decyzję o przygarnięciu mnie pod swoją opiekę. Posiadam aktualne szczepienie, odrobaczenie. Jestem zaczipowany, a także wykastrowany. Czekam na odpowiedzialny dom! Bo nawet najlepsze schronisko nie zastąpi prawdziwego i kochającego domku!
Listado há 3 meses






